Twój ogródek to najlepsza inwestycja w bezpieczeństwo, gdy czasy są niepewne
Ostatnie lata dobitnie pokazały nam, że pokój, do którego wszyscy przywykliśmy po zmianie ustroju w naszym kraju i ustabilizowaniu się sytuacji gospodarczej w Europie, nie jest nam dany raz na zawsze. Wielu z nas dorastało w przekonaniu, że stabilny świat, pełne sklepowe półki i bezpieczeństwo to standard, który już nigdy nie zostanie zachwiany. Jednak obserwując to, co dzieje się obecnie na mapie świata, trudno nie odnieść wrażenia, że ta wszystko to, co zbudowaliśmy i uważamy za dobrobyt, zaczyna kruszeć.
Z wielkim niepokojem patrzę na to, co dzieje się na Bliskim Wschodzie i za naszą wschodnią granicą. Jako człowiek, nie zgadzam się na wojnę. Nie potrafię pojąć, jak w dzisiejszych czasach człowiek może strzelać do człowieka. Jestem przeciwnikiem przemocy i wiem, że to, co teraz napiszę, wiele osób będzie uważało za naiwne, ale moim zdaniem powiedzenie: „Chcesz pokoju, to szykuj się na wojnę” jest najgłupszym wytłumaczeniem dla wyścigu zbrojeń, jakie można było wymyśleć. Prawda jest taka, że przemoc rodzi przemoc, i nie ma w historii świata wojny, która faktycznie doprowadziła do trwałego pokoju na naszej planecie. Wiem też, że decyzje polityków, które zapadają tysiące kilometrów stąd, prędzej czy później uderzą w nasze kieszenie, w nasze talerze i w nasze poczucie bezpieczeństwa.
Lawina, której nie zatrzymasz
Kiedy na świecie wybucha konflikt w regionach bogatych w surowce, mechanizm jest zawsze ten sam. Paliwo drożeje. A gdy drożeje paliwo i energia, drożeje absolutnie wszystko. Transport, produkcja, nawozy, a w efekcie – chleb w Twoim sklepie. To nie są pesymistyczne wizje, to czysta matematyka.
Politycy obiecują nam stabilność, ale w momencie realnego kryzysu to my – zwykli ludzie – zostajemy sami z ciężarem ich decyzji. To na nasze barki spada koszt ich wojen. I choć jako jednostki nie mamy wpływu na wielką geopolitykę, mamy absolutny wpływ na to, co zrobimy na własnym podwórku.
Broń się pracą, a nie karabinem
Wielu ludzi zabezpiecza się inwestując w złoto, kamienie szlachetne, sztukę czy choćby kryptowaluty. Prawda jest jednak taka, że ani złotem, ani dziełami sztuki ani tym bardziej fikcyjną walutą nie nakarmią swoich dzieci.
Mój apel jest prosty: zacznij dbać o bezpieczeństwo żywnościowe swoje i swoich bliskich. Nie namawiam nikogo do chwytania za broń. Namawiam natomiast do chwycenia za łopatę i ziarno.
W nadchodzących czasach naszą najlepszą obroną przed głodem, ubóstwem i niepewnością nie będą obietnice rządu, ale kawałek ziemi, który potrafimy uprawić i własna spiżarnia. To jest nasza cicha linia obrony. Każda sadzonka, każdy słoik z zapasami, każda umiejętność pozyskania żywności to cegiełka w murze, który oddziela Twoją rodzinę od nierozsądnych decyzji polityków i nadchodzącego kryzysu żywnościowego na świecie.
Priorytety w czasach niepewności
Często słyszę: „nie mam czasu na ogród”, „wolę kupić w markecie”. Też tak kiedyś myślałam. Ale dzisiaj moje priorytety się zmieniły. Wiem, że wszystko, co teraz mamy jako pewnik, może zniknąć. Internet i prąd może zostać wyłączony, woda w kranie może przestać lecieć, a sklepowe półki mogą opustoszeć w ciągu kilku godzin – co widzieliśmy już nieraz.
Dlatego w tym roku szczególnie chcę skupić się na tym, by mój ogród na działce pod lasem wykarmił moją rodzinę. To jest moja misja i realna droga do samowystarczalności. Jeśli masz choć kilka metrów kwadratowych ziemi, dużo miejsca na donice na swoim balkonie czy nieużywaną piwnicę – zacznij działać. Nie czekaj, aż kryzys zapuka do Twoich drzwi.
Zapraszam Cię do obejrzenia mojego najnowszego filmu. Nie jest to techniczny instruktaż. To zapis moich działań i przemyśleń w czasie, gdy intuicja podpowiada, że trzeba być gotowym.
Mam dla Was coś jeszcze – zapewne wielu z Was zna wiersz Juliana Tuwima: „Do prostego człowieka”.
Jeśli go znacie, to na pewno wiecie jakie refleksje budzi w obecnych czasach, jeśli natomiast nigdy jeszcze go nie czytaliście, to zapraszam do lektury:
Do prostego człowieka
Julian Tuwim
Gdy znów do murów klajstrem świeżym
Przylepiać zaczną obwieszczenia,
Gdy »do ludności«, »do żołnierzy«
Na alarm czarny druk uderzy
I byle drab, i byle szczeniak
W odwieczne kłamstwo ich uwierzy,
Że trzeba iść i z armat walić,
Mordować, grabić, truć i palić;
Gdy zaczną na tysiączną modłę
Ojczyznę szarpać deklinacją
I łudzić kolorowym godłem,
I judzić »historyczną racją«
O piędzi, chwale i rubieży,
O ojcach, dziadach i sztandarach,
O bohaterach i ofiarach;
Gdy wyjdzie biskup, pastor, rabin
Pobłogosławić twój karabin,
Bo mu sam Pan Bóg szepnął z nieba,
Że za ojczyznę — bić się trzeba;
Kiedy rozścierwi się, rozchami
Wrzask liter z pierwszych stron dzienników
A stado dzikich bab — kwiatami
Obrzucać zacznie »żołnierzyków«. —
— O przyjacielu nieuczony,
Mój bliźni z tej czy innej ziemi!
Wiedz, że na trwogę biją w dzwony
Króle z panami brzuchatemi;
Wiedz, że to bujda, granda zwykła,
Gdy ci wołają: »Broń na ramię!«,
Że im gdzieś nafta z ziemi sikła
I obrodziła dolarami;
Że coś im w bankach nie sztymuje,
Że gdzieś zwęszyli kasy pełne
Lub upatrzyły tłuste szuje
Cło jakieś grubsze na bawełnę.
Rżnij karabinem w bruk ulicy!
Twoja jest krew, a ich jest nafta!
I od stolicy do stolicy
Zawołaj, broniąc swej krwawicy:
»Bujać — to my, panowie szlachta!«
Niech ten tekst będzie dla Was impulsem do myślenia. Nie bójcie się trudnych pytań. Bójcie się braku odpowiedzi, gdy przyjdzie moment próby.

